Variabler
Tereny Variabler => Aleja => Wątek zaczęty przez: Alan w Listopad 01, 2013, 14:09:03
-
(http://i1.mixer.pl/mxi3635/5e00a20a00079f2a47e53036/0/6/107480/aleja+zakochanych+ALEJA+R%C3%93%C5%BB+w+Ko%C5%82obrzegu.JPG)
-
Wszedłem, ciągnąc nadal Alyss za rękę. Westchnąłem i stanąłem pod lampą, pchając (oczywiście delikatnie) Alyss na ławkę.
-Tylko się nie zabij - ostrzegłem.
-
-Spróbuję-przysiadłam sobie.
-
-No mam nadzieję. - przysiadłem na drugim końcu ławki.
-
Zamyśliłam się.
-
Rozejrzałem się po tunelu.
-
Nadal tak siedziałam wlepiając wzrok w swoje nogi myśląc nad...Sama nie wiem.
-
Coś mi nie pasowało. Wstałem i podszedłem do wyjścia z tunelu, którym weszliśmy. Jednak gdy zrobiłem krok, coś we mnie uderzyło, a raczej to ja uderzyłem w coś, i upadłem na ziemię. Podniosłem się natychmiast - i zastygłem w bezruchu, nasłuchując.
-
Nadal tak siedziałam zastanawiając się nad sensem istnienia...Czy czym innym.
-
Dalej nasłuchiwałem. Wstrzymałem na chwilę oddech.
-
Uniosłam nieco wzrok marszcząc brwi.
-
Usłyszałem bicie serc. Jednak nie dwóch, tylko... trzech.
-
Znów spuściłam wzrok.
Jej, gałki oczne Alyss mają ćwiczenia gimnastyczne...xD
-
_________________________
Taa... A teraz FITNES KCIUKÓW! xD
-
Mój mózg wolno powracał do życia... Baaardzoo woooolnooooo.
xDDD
-
Przestałem nasłuchiwać i zacząłem chodzić wte i wewte. (Tak to się pisze? xD)
-
Spojrzałam na Alana już przytomniej.
xD
Nwm.
-
-Dobra, ja stąd idę. Nie lubię zamkniętych przestrzeni. - mruknąłem. Wyciągnąłem rękę w stronę wyjścia, gdzie wcześniej była jakaś bariera, ale już jej nie było, całe szczęście dla mnie.
-
-Klaustrofobia?-spytałam unosząc brwi.
-
-Też byś miała, gdyby ci podpalili dom, w którym byłaś. - mruknąłem.
-
-Ja mam lęk przed dużymi płaskimi przestrzeniami-mruknęłam-Chyba mam w sobie coś z gryzonia.
-
-Ja mogę być w małych pomieszczeniach, ale musi być chociaż małe wyjście czy okno, nie bogę być w czymś al'a zamrażarka. - mruknąłem, wzdrygając się.
-
-Ja boję się tylko wtedy kiedy tam nie ma ani drzew ani jakiś dziur w których można się schować. I nie mam pojęcia dlaczego bo nie pamiętam więcej niż połowy swojego życia.-uśmiechnęłam się.
-
-Duże przestrzenie... Lubię miejsca, gdzie nic nie ma, ale nie zawsze. Oczywiście wolę, gdy są drzewa, ale równie dobrze czuję się w przestrzeni. - uśmiechnąłem się ponuro.
-
-Za to małe przestrzenie mnie nie przerażają. Ale boję się dużej ilości rzeczy, zjawisk, osób...Boję się pająków, wilków, dużych pustych płaskich przestrzeni, tego że sobie kiedyś przypomnę co było wcześniej i to nie okaże się tak bajeczne jak sobie wyobrażałam-westchnęłam.
-
-Ja tam się boję wielu rzeczy. - zaśmiałem się gorzko. -Małych przestrzeni, tego że kiedyś wszystko się zmieni a ja tego dożyję, osób które kiedyś znałem i widzę je, kiedy są... są opętane i chcą takie być, i tego co będzie, jeśli kiedykolwiek odzyskam pełną władzę nad własnym umysłem. - odetchnąłem głęboko.
-
-Boję się, że to jest tylko sen...Że w końcu się obudzę.-powiedziałam już ciszej.
-
Spojrzałem na Alyss.
-Czemu to miałby być sen?
-
-Bo nie pamiętam tego co było wcześniej. We śnie też nie pamięta się tylko gra teraźniejszością...
-
-Cóż, wczoraj jest historią, dzisiaj jest prezentem, a jutro jest tajemnicą. - uśmiechnąłem się.
-
-W takim razie we mnie nie ma połowy historii-usmiechnęłam się pogodnie.
-
___________________________________
I co ja mam powiedzieć? xD
-
Eeeee...Nwm... ;D
-
Spojrzałem tylko na Alyss.
-
Wzruszyłam ramionami zaplatając ręce na piersi.
-
Wzdrygnąłem się.
-Idziemy stąd?
-
-Dobra-wstałam.
-
-To chodź. - wyszedłem.
-
Ruszyłam za nim wychodząc.